| Krzesła


February 5th, 2012 | Posted in Wiedeń | No Comments »

Najlepsze na słomiane wieczory

&

February 5th, 2012 | Posted in Codzienność, Home made, Na widelcu | No Comments »

16 poniżej zera
Mamy w końcu srogą zimę. Tam gdzie się uchował, śnieg skrzypi pod nogami. To co się nie schowało pod kilkoma warstawami ciuchów, szczypi i przymarza. Słońce razi, co jest wielkim plusem zaistniałej sytuacji. Czas na sporty ekstremealne. Jedni jeżdżą na desce, inni biją rekordy spania, a ja marznę nad przeręblem.











February 5th, 2012 | Posted in Codzienność | No Comments »

Elektryczne poniedziałki
Od dziś w poniedziałki wieczorem, od 20 do 21.30 będę zajmować się prasowaniem. Do prasowania, jak wiadomo potrzebne jest żelazko, a żelazko jak powszechnie wiadomo jest urządzeniem elektrycznym. Zamierzchłe czasy, gdzie prasowało się żelazkiem z sercem chyba już minęły bezpowrotnie. W posiadaniu moje rodziny są jeszcze takie żelazka, ale chyba nikt nie pamięta, kiedy były ostatnio używane do prasowania. No dobra, serce jednego z nich próbowałam ogrzać kiedyś nad palnikiem piecyka gazowego, ale nic z tego nie wyszło.
Ale wracając do czasów powszednich, to w poniedziałek prasujemy. Ja biorę deskę i żelazko do kuchni. Mąż zabiera nagrania do radia. Ja prasuję. Daniel dostarcza elektrycznych numerów.
Od dziś, w każdy poniedziałek, na falach Radiofonii 100.50 fm – Electric Relaxation. Zapraszam ;0)
January 30th, 2012 | Posted in Codzienność | No Comments »

Wiedeń, Weinachtsmarkt 2011

January 26th, 2012 | Posted in Wiedeń | No Comments »

Street Art Wiedeń
Wiedeń – dla niektórych synonim miasta ą ę, czyli czysto i porządnie i do tego cesarsko. Mnie ta sfera nie przeszkadza. Poza tym nie trzeba się naszukać, żeby zobaczyć trochę inną twarz tego miasta. Całkiem przypadkiem zarezerwowałam sobie nocleg w okolicach Neubaugasse, a tam już czekały na mnie różne atrakcje. Galerie, sklepy – szeroko pojęta sztuka.

ROA

BAZUCO x KNARF i urocze hasioki

knarf

Edelbitter
Szablony:


i kafelki


January 24th, 2012 | Posted in Art, Wiedeń | No Comments »

Wietrzne miasto
Podobno w Wiedniu wieje. Podobno bardzo. Przynajmniej tak napisane jest w przewodnikach. Na szczęście mnie wiatr dopadał tylko przy wychodzeniu z metra, ale podobnie było w Pradze i Barcelonie. Wręcz brak wiatru i ludzi na ulicach, pozostawił we mnie odczucie, że to ciche miasto. Jedynym dowodem na to, że autorzy przewodników mają rację, może być dla mnie krzywe drzewko, znalezione w okolicy Stephen Platz.

January 22nd, 2012 | Posted in Wiedeń | No Comments »

Orlando di Castello
Jeśli jeszcze kiedyś będę jeść śniadanie w Wiedniu, to na pewno w Orlando di Castello. Trafiłam tam ze przewodnikiem, bo po 4 godzinach włóczenia się o poranku po pustych ulicach, byłam zmarznięta i głodna, i było to jedyne miejsce, gdzie miałam pewność, że będzie otwarte. Tam też miałam okazję sprawdzić po ośmiu latach mój niemiecki – na szczęście pozostał komunikatywny.


I cóż mogę napisać – kawa mistrz, mocna, ale nieprzeparzona.

Śniadanie jak z obrazka, chrupiąca fasolka z winegretem z pistacjami podbiła moje kubki smakowe.

Podobnie jak cała reszta. A 10 euro za śniadanie to jak na Wiedeń normalna cena.
January 22nd, 2012 | Posted in Wiedeń | No Comments »

W poszukiwaniu Świąt
Pomysł z wyjazdem na Świąteczny Targ do Wiednia zakiełkował we mnie dawno temu. Tak dawno, że trudno mi określić kiedy. Natomiast jak dziś pamiętam pierwsze spotkanie z Wiedniem zimą. Miałam 9 albo 10 lat. U nas w sklepach nic nie było, a tam wszystko pachniało, błyszczało się dźwięczało. Było pięknie. W Swarovskim na malutkich, szklanych tacach, obracały się skrzące jeżyki. I ten obraz wracał przy okazji każdych Świąt Bożego Narodzenia.
W tym roku, tak się złożyło, że którejś nocy nie mogłam spać. Wstałam. Była trzecia. Pomyślałam – Wiedeń. Otwarłam komputer, sprawdziłam połączenia, ceny, noclegi… Długo nie musiałam się namawiać. Jakieś trzy tygodnie później siedziałam w polskim busie, z małym plecakiem i pytaniem, co ja będę robić w Wiedniu o 4:30 rano.
Odpowiedź znalazła się sama dość szybko po przyjeździe. Jak już weszłam do metra, to tylko raz spróbowałam je opuścić. Ale spacer ulicami przy Katedrze Świętego Stefana o tej porze nie należał do przyjemnych. Śpiewanie “OOOoo Sztefen” w duszy nie pomagało. W metrze natomiast było ciepło, cicho i jakoś tak bezpiecznie. Nieswojo było tylko stacji Prater, pełnej martwych dusz, zalegających na kartonach.
O szóstej wyszłam z metra, gdzieś w okolicach Museum Quartier i poszlam przed siebie. I tak łaziłam dwa dni. W przerwach jedząc miejskie przysmaki, zapijając je gorącym punszem i grzanym winem.
A wyglądało to tak…
January 21st, 2012 | Posted in Wiedeń | No Comments »

Przyszła pora na P
P na klawiaturze zacina się lub nie styka. Przy okazji przestaje stykać zasilanie. Zastanawiam się ile mój komputer przeżyje. Chyba, że jak z O i K, problem sam zniknie.
Ale, żeby nie było, że P nie zaniedbuję to już jestem w Połowie, a może nawet Po Połowie Pracy z tematem Wiedeń, to już wkrótce Wam Pokażę. Chociaż Pewnie Połowicznie, bo kto by to tu wszystko wrzucił i opisał?
January 17th, 2012 | Posted in Codzienność | No Comments »

|
|



Maja Lova, Kraków.
Uśmiecham się w czasach kryzysu.
~ mail
~ facebook
~ myspace
|